714 381 odwiedzających na ostatniej edycji, plus prawie 28 tysięcy w dniach przedpremierowych. To skala, o której mówimy. Biennale w Wenecji to nie festiwal sztuki, to globalne święto kultury, które co dwa lata przyciąga artystów, kuratorów i widzów z całego świata.
61. Biennale w Wenecji, świat w tonacji molowej
Tegoroczne hasło brzmi “W tonacji molowej” i właśnie to tonacja mówi najwięcej. Kuratorka Koyo Kouoh, która zmarła w 2025 roku, zdążyła zdefiniować ramy: “shift to a slower gear… tune in to minor keys”. Chodzi o nuans, melancholię, odporność. Nie spektakl, ale wewnętrzny głos.
Co konkretnie zobaczysz? Centralną wystawę kuratorską, pawilony narodowe (każdy kraj opowiada własną historię) i dziesiątki wydarzeń towarzyszących rozsianych po Wenecji. To właśnie ta mozaika sprawia, że każda wizyta jest inna. Kouoh zaprojektowała wizję przed swoją śmiercią, więc 61. edycja nosi piętno jej myśli, choć już bez jej obecności. O tym, jak wszystko się łączy i co to znaczy w praktyce, za chwilę.

Sens i skala 61. Biennale
Biennale w Wenecji to nie wydarzenie, które pojawiło się znikąd. Pierwsza “Esposizione Internazionale d’Arte” odbyła się w 1895 roku, więc mówimy o instytucji z ponad 125-letnim stażem. Lata 30. przyniosły sekcje muzyki i filmu, 1948 to powojenna odnowa (wtedy wrócili artyści z krajów, które przez wojnę były nieobecne), a 1968, protesty i nacisk na partycypację, które zmieniły oblicze całej imprezy. Pamiętam czytanie o edycji z 1974, kiedy artyści protestowali przeciw dyktaturze Pinocheta. Od lat 90. i 2000. Biennale globalizuje się na dobre, a w 2004 powstaje Fundazione La Biennale di Venezia, która profesjonalizuje całą strukturę.

Hasło 2026 i kuratorska wizja
“W tonacji molowej” – Kouoh chciała, żebyśmy:
shift to a slower gear… tune in to minor keys
Chodzi o refleksję, nie spektakl. Po śmierci Koyo Kouoh 10.05.2025 jej zespół (Gabe Beckhurst Feijoo, Marie Helene Pereira, Rasha Salti, Siddhartha Mitter, Rory Tsapayi) realizuje tę wizję. Kouoh była pierwszą Afrykanką na stanowisku dyrektor artystycznej – co w kontekście tej właśnie tonacji brzmi jak symbol zmiany.
Skala i struktura
Centralna wystawa + około 80-90 pawilonów narodowych (60. edycja miała ich 86). To jakieś 25 000 m² powierzchni: Giardini z 29 pawilonami plus Central Pavilion, Arsenale i lokacje w mieście. Szacuję, że zobaczymy prace około 300 artystów, jeśli poprzednie edycje są jakimś wyznacznikiem. Partnerzy? Bvlgari (Exclusive Partner 2026-2030), illycaffè, plus kontynuacja działań proklimatycznych – 60. edycja osiągnęła neutralność węglową.

Jak odwiedzić Biennale?
Terminy i godziny
Kolejna edycja Biennale trwa przez pół roku, więc spokojnie zdążysz. W dniach 6-8 maja 2026 odbędzie się preview dla mediów i branży, a 9 maja to oficjalne otwarcie dla wszystkich. Wystawa kończy się 22 listopada, co daje 198 dni na wizytę. Uwaga: wystawy są zamknięte w poniedziałki (z wyjątkiem 11 maja i 16 listopada).
Od maja do września godziny to 11:00-19:00, ale w piątki i soboty Arsenale pracuje dłużej, do 20:00. Od października godziny się skracają do 10:00-18:00.

Bilety i lokalizacje
Bilety sprzedają tylko online. Jeśli planujesz wizytę wcześniej, early bird w styczniu 2026 warto złapać, jednorazowe wejście €25 (studencki €12), karnet trzydniowy €30. Akredytacje dla grup kosztują €60, osoby do 26 lat płacą €30. Oprowadzania to dodatkowe €8.
Główne miejsca to Giardini (Central Pavilion i pawilony narodowe) oraz Arsenale. Część projektów znajdziesz w różnych punktach miasta, w tym na Forte Marghera.
Co do dostępności: w Giardini są wózki elektryczne dla osób z ograniczoną mobilnością i rodzinne toalety. Duże zwierzęta? Nie wejdą. Dla grup studenckich (od 50 osób) przewidziano Biennale Sessions, warsztaty i oprowadzania edukacyjne.
Wychodząc z tonacji molowej
Weneckie Biennale zawsze było barometrem naszych zbiorowych niepokojów, ale 61. edycja pokazała coś więcej niż tylko katalog kryzysów. Przeszliśmy przez sale pełne lęków, gniewu i melancholii, żeby w końcu dotrzeć do czegoś, co jednak przypomina dojrzałą refleksję. Artyści nie oferują nam łatwych odpowiedzi (nigdy nie oferowali), ale stawiają pytania na tyle precyzyjnie, że trudno je zignorować.

Sztuka w tonacji molowej brzmi prawdziwie właśnie dlatego, że nie udaje radości tam, gdzie jej nie ma. I może właśnie w tym jest jakaś nadzieja, w samej odwadze patrzenia prosto na to, co trudne. Przynajmniej wiemy, że nie jesteśmy w tym sami.






